Bajkowy Kalendarz 2018

Nowy

W Korabkach jest jak w bajce

Ideą projektu jest pokazanie nie tylko zwierząt - od psów i kotów poprzez konie, świnki, kozy, krowy, lisy i kury, ale i ludzi sprawujących nad nimi opiekę. To właśnie ci związani ze schroniskiem są w kalendarzu najważniejsi. Korabiewice, przez kilka lat funkcjonowania pod egidą Fundacji Viva!, stały się wzorem do naśladowania dla wielu tego typu placówek w Polsce.

Więcej szczegółów

10,00 zł

Prezentujemy Państwu niezwyczajny kalendarz charytatywny na 2018 wykonany dla Schroniska dla Zwierząt w Korabiewicach. Kalendarz prezentuje różne znane bajki i baśnie, jednak zachowując realia schroniskowe. W role postaci z bajek wcielili się pracownicy i wolontariusze Schroniska i wszystkie gatunki mieszkających tam zwierzaków: od psów i kotów zaczynając, poprzez konie, świnki, kozy, krowy, lisy, do kury włącznie (choć drób został ostatnio wyadoptowany). Ideą było pokazanie nie tylko zwierząt, ale i ludzi, którzy sprawują nad nimi opiekę. To właśnie ludzie związani ze schroniskiem są w kalendarzu najważniejsi. Bo to przecież to od nich ostatecznie zależy, czy uczynią zwierzakom piekło, czy też stworzą miejsce, gdzie nasi bracia mniejsi znajdą dobrą opiekę. Korabiewice, przez kilka lat funkcjonowania pod egidą Fundacji Viva!, stały się wzorem do naśladowania dla wielu innych placówek tego typu.

 

Choć tekst jest nieco długi, mam nadzieję, że Państwa zainteresuje...

 

Pomysł bajkowego kalendarza kiełkował w mojej głowie już od bardzo dawna. Tylko wciąż czekał na swój czas. I ten czas przyszedł w styczniu 2017, kiedy za sprawą „zmowy” paru czarownic ze Schroniska dla zwierząt w Korabiewicach zaczął nabierać rumieńców. W przenośni i dosłownie, bo pierwsze sesje odbyły się w styczniu, przy trzaskającym mrozie, poniżej 20oC. Królowa Śniegu, a właściwie Agata Sujka, która się w tę rolę wcieliła, biegała po śniegu w swojej zwiewnej ślubnej kiecce uśmiechając się przez lodowate łzy. Kaj z Gerdą w postaci Szymka Piotrowskiego i Sary Majsterkiewicz mogli przynajmniej żwawo podskakiwać na „saniach” Królowej, czyli na przyczepie schroniskowego traktorka. Tego samego dnia zmierzyliśmy się jeszcze z Dziewczynką z zapałkami – w jej roli znakomicie sprawdziła się ponownie Sara. Mało brakowało, żeby sesja nie wypaliła, bo nasza dziewczynka płakała już z zimna i zmęczenia... Może właśnie przez to wygląda na bajkowym zdjęciu jeszcze bardziej wymownie. Prawdziwa Bohaterka!

Minęło parę miesięcy, pomysły nabrzmiewały w głowie, aż przyszedł czas ciepłej wiosny i zielonej trawki. I urodzaju na prawdziwe Królewny. Jedna w otoczeniu krasnali ogrodowych (Ida Kożuchowska), druga z burzą różowych dredów (Irka Kowalczyk) wpatrzona w swego Królewicza w gustownych gumofilcach (Łukasz Ornowski). Do tego doszedł Alladyn (Witek Żyła), który wił się po podgrzewanej podłodze kociarni i prychał wraz z kotem Seledynem. Wszystko to od nadmiaru bajkowej atmosfery, którą generowała przenośna wytwornica pary. Potem przyszedł czas na Jasia i Małgosię (Ola i Szymon Piotrowscy). Domkiem Baby Jagi (Marty Minchberg) została psia buda na środku korabkowej łąki, pomalowana jaskrawymi farbami i przykryta ceratą w pierniki. W ten piękny majowy dzień udało się jeszcze „zrobić” Koziołka Matołka, którym został koziołek Jacuś, a któremu towarzyszyła znów Sara w przebraniu stracha na wróble. Biedne dziewczę, wciąż wkładane w rolę nie-księżniczek ogłosiło bunt. Szczęśliwie, udało się ją jednak nakłonić do założenia „worka pokutnego” i filcowego kapelusza...

Nadeszła jesień, a wraz z nią Czerwony Kapturek (Zuza Kaliszewska) w przeciwdeszczowej pelerynce, prawie jak na grzybach, w otoczeniu samych prawdziwych wilków, z których najprawdziwszy imitował yorka Leszka i dla niepoznaki ukrył się w koszyku Czerwonego Kapturka, żeby następnie zalizać na śmierć swoją „Babcię”.

Ostatnia runda sesji kalendarzowych zadziała się już późną jesienią. Mimo roku pełnego latających z nieba żab, w ten jeden jedyny dzień pogoda dopisała prawdziwie bajkowa – ciepło, bezwietrznie, słonecznie i mega-pozytywnie. Prośby do znajomych zza Tęczowego Mostu zostały chyba wysłuchane... Tym razem walczyliśmy z czterema bajkami. Na pierwszy ogień poszedł Świniopas. Noooo, może nie tyle na ogień, co na słynne korabiewickie błoto. W zagrodzie Rozalki i Chrumisia, znanych korabkowych świnek, taplaliśmy się upojnie całą gromadą, zaśmiewając się do łez. Świnki robiły podchody do Świniopasa (Ani Piotrowskiej) i Księżniczki (Irena Nowotczyńska) z nadzieją, że to dawcy marchewek. A marchewki istotnie, lądowały tu i ówdzie, choć rzucane przez kogoś innego...

Korabiewickie łąki stały się na chwilę planetą Małego Księcia, w którego rolę wcieliła się Emilka Nowotczyńska. Musiał być też lis... Jako zwierzątko niebywale płochliwe i nieufne, został on wklejony z innej sesji w wykonaniu Doroty Majcher – jedynej takiej fotografki, która z lisami korabkowymi ma specjalną umowę :)

Z kolei Roszpunka (Emilia Bartkowska) wdrapała się na stajenne okno, pod którym kłusowały dzikie rumaki i.... Królewicz (Tomek Chojecki). Ten ostatni co prawda nie kłusował, ale trzymał się mocno długiego rudego warkocza Roszpunki z nadzieją na ocalenie przed końskimi figlami. Raz tylko z oburzeniem krzyknął po królewsku, kto mu w przyłbicę marchewek jakichś nawrzucał.... Prawdopodobnie jednak owe marchewki życie mu uratowały dokarmiając nieokrzesanego konia Powera.

Szukaliśmy długo bajki z krową. W sensie, żeby gdzieś ta krówka mogła się ujawnić z uzasadnieniem literackim. I tak się stało dzięki Jasiowi i Magicznej Fasoli. W roli Jasia wystąpił Aleks Pindor, w roli krówki – Asia, kurą znoszącą złote jajka została Magda ze zdjęć Dorotki Majcher, a magiczną fasolę zagrał..... batat, który niechcący wypuścił pędy w lodówce naszej szalonej i cudownej stylistki Ani Marciniak.

No i tyle było bajek, co miesięcy, aż tu nagle wykiełkowała nam w głowach nowa myśl (niczym batat w lodówce Ani), zeby dodać jeszcze trzynastą bajkę na okładkę kalendarza. Jaką? Oczywiście – kultowego Kopciuszka. Z zaznaczeniem, ze Korabkowego. Co może zgubić Kopciuszek korabiewicki? Oczywiście gumofilca. Kopciuszek pojawił się z łapanki. I chyba lepiej nie dało się trafić. Iwona Hylewska pasowała do roli jak ulał. Bo i w kieckę weszła, tę przepiękną – od Ani Jurgi - i z kózkami się dogadała, i piękna – zupełnie jak z bajki o Kopciuszku...

Nie oszukujmy się, nasz kalendarz bez znakomitych wizażystek – Elizabety von Trier, Gosi Jaworek, Ady Ostrowskiej i Oli Dymowskiej i nieocenionej stylistki Ani Marciniak, bez wsparcia Ani Jurgi, bez czujnej i odpowiedzialnej Dorotki Majcher, która organizowała wszystkie sesje i dopinała je na ostatni guzik, nie zaistniałby w takiej postaci. Do tego trzeba jeszcze dodać wspaniałą pracę naszej kochanej Ani Osak, która skleiła wszystko w całość i, siedząc po nocach, stworzyła piękny projekt graficzny kalendarza. Mamy nadzieję, że będzie on cieszył oczy odbiorów przez cały rok i wywoływał uśmiech na ich twarzach. I jeszcze pogłębiał miłość do zwierząt oraz do ludzi, którzy się nimi tak pięknie opiekują. Tak pięknie jak w Korabiewickiej Bajce.

 

Nie wiem, czy kiedykolwiek w życiu miałam okazję zażyć takich dawek euforycznej radości, niczym nie tłumionych eksplozji śmiechu, setek pomysłów wyskakujących z zakamarków naszej wyobraźni na trzy-cztery. Chyba wszyscy, którzy zaangażowaliśmy się w tę pracę wynieśliśmy z niej ogrom radości i pięknych wspomnień. Życzę światu, by umiał stać się tak szczęśliwy jak my w tym czasie. Życzę szczęśliwości wszystkim Korabiewickim (i nie tylko) zwierzętom. Bo może właśnie takie szalone akcje zdołają poprawić ich los.

 

Taida Tarabuła – fotografka i pomysłodawczyni kalendarza

Kalendarz w formacie B4, oprawiony w spiralę, co ułatwia przerzucanie kolejnych kart.
Kalendaria są drukowane na papierze kredowym, matowym - tak aby zdjęcia pięknie się prezentowały.